Z dziejów Liceum

„Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Chojnowie ma bogatą i daleko sięgającą w przeszłość historię.

Zalążkiem obecnego Liceum była męska szkoła średnia, która była połączona z ewangelicką szkołą męską. Do 1900 roku szkoła ta liczyła pięć klas. […] Starania wpływowych kół mieszczańskich dążyły do tego, aby szkołę średnią rozbudować w szkołę realną. Zjednoczonym trudem magistratu i obywateli udało się w końcu. W listopadzie 1906 roku otrzymano zezwolenie na założenie szkoły realnej. Ogromną trudność stanowiło wystaranie się o siły nauczycielskie, […] nowa szkoła mogła być otwarta jesienią 1907 roku. […] Brakowało pomieszczeń […], więc ruszyła energicznie budowa własnego budynku. W październiku 1909 roku można było otworzyć nowy gmach szkoły realnej [obecnie siedziba Gimnazjum nr.2, przy ul. Konarskiego 4]"

W okresie międzywojennym szkołę przekształcono w Reformacyjne-Realne Progimnazjum. Roku szkolny 1927/1928 upamiętnił się zniesieniem zakazu wstępu dziewcząt do Szkoły.

W październiku 1945 roku, z inicjatywy Juliusza Poźniaka, Stanisława Malickiego, Zbigniewa Schneiberga i Romualda Szyszkowskiego, podjęto starania o przywrócenie działalności Szkoły, która niebawem otrzymała nazwę Państwowego Gimnazjum i Liceum Koedukacyjnego i Ogólnokształcącego. Zajęcia w roku 1946 rozpoczęły się przy minimalnych ilościach sprzętu szkolnego. Młodzież siedziała na prowizorycznych, często przyniesionych z domu meblach. Pomoce naukowe wykonywano własnoręcznie.

Rok szkolny 1980/1981 przyniósł kolejną reorganizację Szkoły – powołano Zespół Szkół Ogólnokształcących, w skład którego weszło Liceum wraz ze Szkołą Podstawową Nr 2.

Od początku roku szkolnego 2001/2002 Liceum funkcjonuje w strukturze Powiatowego Zespołu Szkół w Chojnowie. Siedzibą Szkoły jest budynek przy ulicy Poźniaków 2.

Źródła:

1.       Helena Januszewska, „Liceum Ogólnokształcące w Chojnowie", Opole 1987.

2.      „50 lat Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Chojnowie. 1946-1996", oprac. Stanisław Horodecki, Chojnów 1996.

 

Ze wspomnień Stanisława Malickiego,

organizatora i pierwszego dyrektora Liceum Ogólnokształcącego  

w Chojnowie

„Składam gratulacje i życzenia dostojnemu jubilatowi – Liceum Ogólnokształcącemu w Chojnowie  […]. Towarzyszy mi wzruszenie, przywołane wspomnieniami z roku 1945 
i najbliższych po nim lat, kiedy do Chojnowa zjeżdżali repatrianci z różnych stron, ze Wschodu i Zachodu, z województw centralnych, miasteczek i wsi. Kiedy tworzył się nowy model społeczeństwa i kiedy organizowała się żołnierska działalność tych ludzi.

            Należę do nich – nazwisko moje urzędniczka Urzędu Repatriacyjnego wpisała do rejestru jako dziesiąte […].

Obiekt i zgodę na utworzenie jednego z pierwszych na Dolnym Śląsku polskiego gimnazjum
i liceum miałem już, na uczniów i nauczycieli trzeba było poczekać – dopiero zaczynał się napływ przyszłych mieszkańców.

W końcu roku 1945 pojawili się pierwsi kandydaci na uczniów, wprawdzie w dość skromnej ilości, ale wystarczającej do uruchomienia kilku klas gimnazjum.

Gorzej przedstawiała się sprawa nauczycieli, na pozostanie i organizowanie szkoły nie reflektował nikt […]. Dwie osoby, które miałem przygotowane do pracy w liceum, opuściły Chojnów. Pozostałem tylko z kolegą z lat szkolnych, Mieczysławem Lewickim, nauczycielem, który kwalifikacje uzyskał w czasie okupacji, kiedy ucząc w tajnych liceach, do swojego prawniczego wykształcenia dołączył pedagogiczne […].

Nawiązałem kontakt ze wszystkimi osobami, mieszkańcami Chojnowa, posiadającymi wyższe wykształcenie. Było ich niewielu – mgr inż. Włodzimierz  Kmetko, nadleśniczy, mgr inż. Golik – mechanik, kierownik gospodarki komunalnej, lekarz Halina Socharska, kierownik Urzędu Likwidacyjnego Juliusz Poźniak i jego i jego żona, Anna Poźniak, Kierownik Wydziału Kultury w Zarządzie Miejskim – mgr Romuald Szyszkowski, były pracownik Ossolineum, dr Zygmunt Dyżewski, były dyrektor biblioteki Politechniki Lwowskiej oraz lekarz weterynarii Speidel.

Kiedy sam mając wiele wątpliwości co do trafności mej propozycji poprosiłem ich
o przynajmniej chwilową pomoc w postaci zastąpienia jeszcze niezatrudnionych, lecz spodziewanych nauczycieli, spotkałem coś, co jeszcze dziś wzrusza i każe złożyć przed nimi ukłon pełen szacunku. Nie odmówił nikt. Każdy w dostępny dla siebie sposób usiłował poznać zasady dydaktyki i pedagogiki, nie szczędził czasu na czytanie, na dyskusje, narady
i wieczorne, które przerodziły się w permanentne seminaria pedagogiczne. […]

            Mając tak dobrane grono, śmiało, z nadzieją i poczuciem pełnej odpowiedzialności ogłosiliśmy nabór do Gimnazjum i Liceum. Przyjęliśmy niemal wszystkich zgłaszających się, choć ustalenie, do której klasy skierować kandydata, nie było łatwe. Żadne kryterium nie wytrzymało próby, ani wiek ani przygotowanie.

Klasy stały się wyrównanymi, zwartymi zespołami pod każdym względem- intelektualnym i moralnym. Zrodziła się godna podziwu atmosfera przyjaźni i wzajemnej troski. Z entuzjazmem cała młodzież, bez żadnych wyjątków, podejmowała się wykonania wszelkich zadań, jakie tylko były w szkole potrzebne. Pilnie, bez ponagleń, przygotowywali się do lekcji, wzajemnie uzupełniali braki, pomagali sobie we wszystkim. Wytworzyła się
w krótkim czasie iście rodzinna atmosfera, rodzinna, bo dla nauczycieli uczniowie byli dziećmi, dla uczniów nauczyciele życzliwymi i troskliwymi rodzicami. […] Uczniowie bowiem nie przyszli do gotowej szkoły- oni ją tworzyli. Wyposażyli w sprzęt, znosili
z różnych zakątków miasta meble, często z własnych domów, zbierali przydatne elementy pomocy naukowych, książki, obrazy.
            Wiele trudu włożyli w doprowadzenie szkoły do estetycznego wyglądu. Sami wyremontowali mocno zdewastowaną salę sportową, urządzili boiska, uporządkowali otaczający szkołę park, wykonali szereg innych, zapomnianych już dziś, a wówczas wymagających wiele wysiłku dokonań. […]
            Stolarz, Ob. Tadeusz Szczerkowski, z użyciem własnego materiału wykonał roboty stolarskie, Ob. Ambroży, właściciel sklepu z artykułami metalowymi dostarczał bezpłatnie elementy metalowe – setki metrów kwadratowych siatki, rur, elementów instalacyjnych. Drogerzysta, Ob. Jan Szymański, własną pracą i materiałem uzupełnił wiele braków
w oszkleniu wszystkich obiektów szkolnych, zaś Ob. Adam Merunowicz z kolegami wykonał wszystkie prace murarsko-tynkarskie.

Kiedy prace organizacyjne przygotowawcze do otwarcia, przebiegające sprawnie
w doskonałej atmosferze, zbliżały się do końca, a u mieszkańców miasta narastała z mającego nastąpić wydarzenia, nobilitującego ich miasto, udałem się do atorium Okręgu Szkolnego Wrocławskiego z meldunkiem, donoszącym o zorganizowaniu nowej placówki i prośbą
o wpisanie jej do rejestru szkół Dolnego Śląska.

            Zamiast spodziewanego uznania i podziękowania wysłuchałem szerokiego wykładu na temat samowoli oraz oświadczenia, że żadnego gimnazjum w Chojnowie planowano i nie przewiduje się w przyszłości. Nie ujawniając mego pobytu Kuratorium i otrzymanej tam decyzji, zaproponowałem burmistrzowi i staroście powiatowemu uznanie powstającej placówki za jednostkę podległą władzom miasta przyjęcie nazwy- Miejskie Gimnazjum
i Liceum w Chojnowie.

            Uzyskawszy pełną aprobatę dokonaliśmy uroczystego, nawet bardzo uroczystego otwarcia, z pochodem, akademią, przemówieniami, koncertem, zawodami sportowymi, zabawą szkolną i miejską.

            Warto nadmienić, że uroczystość otwarcia związana była raczej z nową siedzibą, nie działalnością dydaktyczną, którą już znacznie wcześniej rozpoczęliśmy obiektach Szkoły Podstawowej, udostępnionych przez życzliwego naszej sprawie jej kol. Antoniego Leśniowolskiego.

Pracę w szkole, już na własnym terenie, kontynuowaliśmy w składzie:

Kol. Mieczysław Lewicki- j.polski, j.łaciński

Kol. Romuald Szyszkowski- j.polski

Kol. Juliusz Poźniak- historia

Kol. Anna Pfister- geografia

Kol. Włodzimierz Kmetko- biologia

Kol. A. Golik- fizyka

Kol. Anna Bednarzówna- wych. fizyczne

Kol. Zbigniew Schneiberg – wych. muzyczne i wych. fizyczne

Ks. Józef Zieliński – religia

Oraz ja, przez nikogo niemianowany, ale przez wszystkich uznawany jako dyrektor (uczyłem matematyki, fizyki i chemii).

            Z chwilą upaństwowienia szkoły z dniem 1 września 1946 roku i koniecznością zatrudnienia nauczycieli, odeszli:

-mgr inż. W. Kemtko

-mgr inż. A. Golik,

Przybyli natomiast:

- kol. Anna Poźniak – j. angielski,

- kol. Edward Łaszewski – biologia,

- kol. B. Barniak – j. polski,

- kol. J. Kałuża – fizyka,

- kol. W. Lichoński – fizyka, chemia.

            Przez cały czas, tj. od wstępnych prac organizacyjnych do dnia upaństwowienia szkoły, wszyscy pracowaliśmy bezinteresownie, a często wydatki niezbędne do utrzymania szkoły pokrywaliśmy z włąsnych pieniędzy. […]

            Sumienna praca grona nauczycielskiego i wzorowa postawa uczniów została wysoko oceniona w czasie wizytacji, dokonanej w licpu 1946 roku przez wizytatora kuratorium, prof. Bolesława Iwaszkiewicza, i stała się nie tylko podstawą upaństwowienia Chojnowskiego Liceum, ale i przyłączenia doń Powiatowego Gimnazjum i Liceum w Bolesławcu jako filii,
a nawet oddelegowania do organizowania Liceum TP, później Liceum w Legnicy.

            W miarę rozwoju szkoły i rosnących potrzeb terenu Zarząd Miejski przekazał szkole dwa budynki przy ul. Dąbrowskiego celem zorganizowania internatu męskiego i żeńskiego. Ich powstanie umożliwiło kilkudziesięciu uczniom spoza miasta podjęcie nauki
w chojnowskim Liceum, które w krótkim czasie byłu już znane jako solidna szkoła […].

            Dobrze ustawionej i należycie prowadzonej pracy dydaktycznej odpowiadała też działalność wychowawcza […]. Stałe, comiesięczne odwiedziny szkoły przez artystów opery z dobranymi koncertami nie tylko podnosiły wiedzę o sztuce, nie tylko ją propagowały, ale też były zachętą do próbowania swoich sił, co znajdowało odbicie w stworzeniu i utrzymaniu przez wiele lat własnego zespołu artystycznego […].

            Zajęcia świetlicowe, konkursy, wieczorynki, nauka tańca, organizacja zabaw, łączenie z przygotowaniem wystroju sali, propagowanie właściwych form kultury, a takie dawały uczniom, i możliwość poznania wielu niedostrzegalnych lub ignorowanych wartości, i wielu innych miłych chwil zapraszanym na takie zajęcia rodzicom, pełnię zadowolenia, często dumę ze swoich dzieci.

            Poważne zadania wychowawcze spełniała też żywa działalność w zakresie kultury fizycznej i sportu. Sprawnie pracujący Szkolny Klub Sportowy Orient, masowy i częsty udział uczniów w różnych imprezach sportowych, sukcesy w rywalizacji i współpracy
z innymi szkołami przynosiły wiele chwały i pożytku. Wyniki prac szkoły, jej pozycja
w gronie 60-ciu liceów Dolnego Śląska spełniały moje marzenia i nic dziwnego, że w grudniu 1954 roku z wielkim żalem żegnałem ją, podporządkowując się decyzji władz, przenoszących mnie do Kuratorium Okręgu Szk. Wrocławskiego na stanowisko okręgowego wizytatora […].

Z przykrością stwierdzam, że nie udało mi się przypomnieć wielu ważnych wydarzeń, wymienić nazwisk osób z grona nauczycieli, uczniów, ich rodziców, szczególnie Komitetu Rodzicielskiego i innych zasługujących na złożenie im wyrazów najwyższego uznania
i podziękowania za działalność, postawę, troskę i trud poniesiony dla powszechnego dobra.

            Zdaję sobie sprawę z tego, że przytoczone fragmenty z działalności chojnowskiego Gimnazjum i Liceum nie odzwierciedlają w pełni jego życia, nie odtwarzają i mniej radosnych, nieraz dramatycznych wydarzeń, niepowodzeń, błędów i pomyłek, lecz nie
o rejestr zaszłości mi chodziło, nie o kronikę. Pragnąłem uchwycić to co winno zostać
w pamięci – jeden zwarty obraz, wrażeń, odczuć, przeżyć i dokonań ludzi, którym los pozwolił być pionierami, przywracającymi polskość na dawnych Ziemiach Piastowskich".

 

 

serwis przygotowany przez MEDIART (w CMS) ©

szkoła wspierana przez